palestyna

23.12.

Od dłuższego już czasu chciałem przyjechać do Palestyny, dlatego też pomyślałem, że najbardziej odpowiednim czasem na wyjazd będzie Boże Narodzenie. Nie planowałem pielgrzymki, chciałem przekonać się po prostu jak wyglądają tam święta. Poza tym fakt przebywania w miejscach, gdzie jakieś dwa tysiące lat temu wszystko się zaczęło, wydawał mi się bardzo pociągający.

Z perspektywy czasu wiem, że chyba lepiej jest przylecieć z Polski do Tel Avivu, niż z Ammanu do Jerozolimy przez przejście na Moście Króla Husseina. Na wszystkie przejazdy najtańszymi środkami transportu tam i z powrotem oraz opłaty na granicy wydałem 470 złotych. Za tę cenę można spokojnie kupić bilet Wizzair’a. W każdym razie nie żałuję.

Zaskoczeni szybkim przekroczeniem granicy i uniknięciu spotkania w cztery oczy z izraelską kontrolą graniczną postanowiliśmy nie jechać bezpośrednio do Jerozolimy, ale udać się do położonego niedaleko Jerycha. Choć przewodnik mówił nie wiele o tym miejscu, stwierdziliśmy, że trzeba go zobaczyć przynajmniej dla samego faktu przebywania w najstarszym ponoć mieście na świecie. Wykopaliska Tell es-Sultan, drzewo Zacheusza, zrywanie pomarańczy prosto z drzew, huk przelatujących izraelskich myśliwców. Piesza wycieczka na Górę Kuszenia i prawosławny klasztor wykuty w skale. Jeszcze dwa tygodnie wcześniej spoglądałem na Jerycho z Góry Nebo, a teraz ze wzgórza patrzyłem na nią.

Podróż do Jerozolimy nie obyła się bez kłopotów. Umówiliśmy się z jednym panem, że jego kolega zabierze nas do Jerozolimy, pod Bramę Damasceńską. Po kilku minutach jazdy zostaliśmy poinformowani, że jedziemy do punktu kontrolnego przed Jerozolimą, gdyż nasz kierowca był Palestyńczykiem bez prawa przekraczania tego punktu. Oszukani i właściwie pozbawieni szansy na zmianę planu dojazdu, musieliśmy później zapłacić z bilet autobusowy do centrum miasta.

Nocny spacer po starym mieście.

Kilka rad dla przekraczających granicę izraelską:

– nie mamy znajomych w Palestynie;

– jedziemy do Tel Avivu, Nazaretu, Jerozolimy, ewentualnie Betlejem; lepiej nie mówić o palestyńskich miastach, np. Jerychu, Ramallah, Hebronie;

– nie zajmujemy się rolnictwem; takie pytanie miała moja koleżanka, a to dlatego że większość ruchów wyzwoleńczych ma swoje źródło na prowincjach;

– jeśli ktoś zna arabski, lepiej o tym nie wspominać.

24.12.

Wigilia w Betlejem. Moja rodzina była straszliwie zazdrosna. Miasto nie było tak zatłoczone jak się spodziewałem, masa ludzi przybyła jednak na główny plac przed Bazyliką Narodzenia Pańskiego. My jednak skierowaliśmy pierwsze kroki pod mur ze słynnymi graffiti.

Po zwiedzaniu najważniejszych kościołów i przemierzeniu kilometrów uliczek starego miasta, przyszedł czas na wigilijną kolację – mandarynki i lokalne wino w miejscu, w którym nikt nie widział.

Pierwszy raz w życiu uczestniczyłem w pasterce. Choć nie dostaliśmy się do środka bazyliki i tak było warto.

 

25.12.

Najlepsze chwile z Jerozolimy to te, kiedy gubiłem się w labiryncie ciasnych uliczek. Są one tak wąskie, że czasami nie widać nieba. Arabskie i żydowskie ulice zasadniczo różnią się od siebie. Arabskie są zdecydowanie bardziej zatłoczone i nieuporządkowane, natomiast żydowskie jakby bardziej sterylne. Pomimo podziału Jerozolimy nikomu nie przeszkadza widok Żyda w części arabskiej, czy Araba w części żydowskiej. Obie nacje przenikają się i prowadzą codzienny dialog.

Na pierwszy rzut oka można zaobserwować, które tereny należą do Palestyńczyków, a które do Żydów. Palestyńskie miasta są zaniedbane, choć należy mieć na uwadze sytuację polityczną i gospodarczą. Przy wjeździe do niektórych arabskich wiosek można zauważyć tablice informujące, że obywatele Izraela nie są mile widzianymi gośćmi i wjazd grozi im niebezpieczeństwem.

Jerozolima i w ogóle Ziemia Święta cieszą się popularnością wśród polskich turystów. Nie ulega złudzeniu, że polski można usłyszeć wszędzie, ale nawet Arabowie i Żydzi często zwracali się do mnie po polsku. Czy to w sklepie, czy na ulicy, a nawet na granicy. Przyznam się, że to miłe uczucie. Czasami nawet przechodząc ulicą od razu zostawałem zaczepiany i pytany, czy jestem z Polski.

26.12.

Nie mogę powiedzieć, że przyjazd do Ramallah jest konieczny, gdyż w mieście nie ma właściwie nic do zobaczenia. Ramallah jest natomiast ważnym miastem, które uchodzi za stolicę Palestyny. Godzinny spacer wystarczył, żeby zobaczyć centrum, zrujnowane przez wojnę przedmieścia, izraelski mur i długie kolejki przed punktem kontrolnym.

Jeszcze w autobusie poznaliśmy przesympatyczną starszą parę z Iranu, która mieszka obecnie w Anglii. Nie mieli pojęcia, co chcą zobaczyć w mieście, więc zapytali się nas, czy mogą do nas dołączyć. Miałem poczucie, że robię coś dobrego dla nich i wydaje mi się, że docenili nasze towarzystwo. Zapłacili nawet za nasz bilet powrotny do Jerozolimy. Zapytali się nas także, czy mogą jeszcze pospacerować z nami po mieście. Była to dla nas czysta przyjemność, uczczona świeżym sokiem z granatu, oczywiście na ich koszt.

Kolejny spacer nocą. Ściana Płaczu w szabat, żydowski skwer i Wzgórze Świątynne.

27.12.

Chętnie zostałbym jeszcze kilka dni w Jerozolimie, gdyż mam wrażenie niedosytu. Przyznam się jednak szczerze, że nie wiem, co myśleć o tej wycieczce. Owszem, Jerozolima i Betlejem są ciekawymi i pięknymi miastami, ale nie mogłem się nimi w pełni cieszyć ze względu na tkwiącą w głowie historię konfliktu palestyńsko-izraelskiego, opiniami na temat izraelskiej okupacji moich palestyńskich znajomych i poczucia, że to nie powinno tak wyglądać. Wydaje mi się, że jedynie ignoranci mogą ze spokojem udać się do Ziemi Świętej, która już dawno przestała taką być.

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: