wywiad na bezdrożach

Podróż na biznes w wykonaniu założycieli jednego z najbardziej popularnych wydawnictw podróżniczych w Polsce – „Bezdroża”. Ich przykład pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych, a jedna podróż potrafi zmotywować bardziej, niż milionowy kapitał. Wywiad z Dominiką Zarębą.

 

RM: Najpierw pojawiła się pasja do podróżowania. Czy na jej podstawie zrodził się pomysł na stworzenie wydawnictwa?

DZ: Zdecydowanie tak. Pomysł na stworzenie wydawnictwa był bardzo spontaniczny, a bezpośrednim bodźcem była nasza – razem z Tomkiem Ostrowskim – dwumiesięczna podróż do Mongolii. Tak nas tej niezwykły kraj zainspirował, że postanowiliśmy napisać po nim przewodnik. Wydawało nam się, że dość dobrze poznaliśmy Mongolię a kultura i dziedzictwo Mongołów tak bardzo nas zafascynowało, że chcieliśmy się podzielić tym z innymi. W tym samym czasie dwójka znajomych bardzo blisko poznała Bajkał i w tym samym czasie napisała po tym regionie przewodnik (Julia Witczuk, Stanisław Pagacz). Mieliśmy więc dwa tytuły i szczerze mówiąc na samym początku nawet nie planowaliśmy, że powstanie z nich takie globtroterskie wydawnictwo i że trafimy na niszę rynkową w Polsce. Wymyśliliśmy z Tomkiem nazwę wydawnictwa, która wydawała nam się fajna i wyróżniająca się, ale która początkowo odbierana była przez duże firmy z rynku masowego, z jakimi zdarzało nam się rozmawiać, jako nieco dziwna i niezrozumiała. Przyjęła się za to bardzo dobrze wśród  polskich podróżników, a potem już broniła się sama. Pamiętam jak rysowałam ręcznie ponad sto wersji logo Bezdroży, a potem obrabiałam w Corelu. No i mieliśmy: logo, nazwę i dwa tytuły na początek działalności.

 

RM: Jaki był pierwszy krok w założeniu wydawnictwa „Bezdroża”? Czy w polskich realiach były jakieś przeszkody, które utrudniały otwarcie własnej działalności?

DZ: Na samym początku była to jednoosobowa działalność gospodarcza, później spółka cywilna, wreszcie spółka z o.o. Przeszkód formalnych nie było. Zakładaliśmy wydawnictwo na przełomie wieków, w czasach, gdy rozkwitała polska gospodarka; oficjalny rok rozpoczęcia działalności to 1999. W pierwszym roku pracowaliśmy w domu, a w kolejnym, kiedy pojawiły się nowe tytuły – Bukowina, Lwów, Krym (autorzy m.in.: Michał Jurecki, Aleksander Strojny) – wynajęliśmy pokój w budynku Apollo Film, gdzie za ścianą odbywały się posiedzenia jury Krakowskiego Festiwalu Filmowego, co bardzo nas artystycznie inspirowało. Do dzisiaj mam w domu tabliczkę: Wydawnictwo Bezdroża. Pokój nr 203 z naszym motto: „Wędrowcze, nie ma dróg, drogi tworzy się idąc” (słowa te napisał hiszpański poeta Antonio Machado). W tym pokoju przesiadywaliśmy czasem kilkanaście godzin dziennie i wszystkie niemal weekendy. Projektowaliśmy okładki, skanowaliśmy zdjęcia i slajdy, redagowaliśmy i składaliśmy książki. Pierwszym grafikiem był niezastąpiony Paweł Kosmalski, a pierwszym redaktorem naczelnym – wszechstronny Łukasz Galusek, który dzisiaj realizuje się zawodowo i naukowo w Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie. Do naszej spółki współwłaścicieli dołączył wkrótce mój brat – Mateusz Zaręba, który wniósł do niej bardzo wiele, zwłaszcza z dziedziny informatyki, multimediów, niekonwencjonalnych kreacji graficznych i filmowych. Kiedy wydawnictwo zaczęło się rozwijać i zaczęło być postrzegane jako ważny gracz na rynku, pojawiły się nowe wyzwania, szczególnie w dziale dystrybucji i sprzedaży książek. Zwiększyliśmy liczbę tytułów, powstała internetowa księgarnia wydawnicza, pojawiła się nowa seria zielonych przewodników Michelin dzięki podpisanemu porozumieniu z tym prestiżowym francuskim Wydawnictwem w 2005 r.

 

RM: Na co się trzeba przygotować, kiedy mamy zamiar rozpocząć własny biznes?

DZ: Przede wszystkim na całkowite poświęcenie, oddanie się pracy, ciągłe o niej myślenie. To jest zawsze wpisane w biznes, w którym próbujemy połączyć pasję z pracą. Jest to niesamowita satysfakcja, z jednej strony, a z drugiej całkowity, a może nawet skrajny pracoholizm… Ale wierzę, że jeśli na początku zainwestuje się w pełni swoją pracę i możliwości w projekt, w który się wierzy, to taka inwestycja w przyszłości zaprocentuje.

Drugą ważną rzeczą w biznesie są wspólnicy i współpracownicy. My mieliśmy szczęście w trójkę tworzyć zgrany zespół, w którym każdy się uzupełniał, miał inne atuty, podejście. Mieliśmy też szczęście do współpracowników, zawsze trafiały do Bezdroży osoby, które utożsamiały się z marką i wnosiły coś nowego, ciekawego do firmy. Do dzisiaj w redakcji pracują osoby, które kochają podróże, muzykę świata, góry… Oni są wartością, która potem przekłada się na jakość produktu – książki podróżniczej.

 

RM: Czy uważasz, że jeśli zainteresowania i pracę łączymy razem, zwiększają się szanse na powodzenie przedsięwzięcia?

DZ: Zdecydowanie tak. Zawsze, kiedy wierzy się w to, co się robi, wkłada się w pracę swoje serce, to oddanie musi jakoś zaprocentować. Teraz możemy popatrzeć na to wszystko z dystansu i stwierdzić, że było warto. Człowiek statystycznie tyle czasu spędza w pracy i na pracy, że szkoda byłoby robić coś, co zupełnie nie angażuje, o czym przestaje się myśleć po powrocie do domu. Ja z sentymentu także dzisiaj piszę przewodniki dla Bezdroży, ostatnio wyspecjalizowałam się w tematach hiszpańskich – Baleary, Katalonia, Barcelona. Nawet zaczęłam się przy okazji uczyć tańczyć i śpiewać flamenco… Tak się to wszystko przedziwnie czasem przeplata:-)

 

RM: Masz jakiś przepis na sukces?

DZ: To jest trudne pytanie, bo każdy pewnie inaczej definiuje sukces. Ja generalnie nie lubię słowa sukces, wolę słowo spełnienie. Możliwość realizacji pomysłów, robienie tego, co się lubi, możliwość ciągłego rozwijania się – to są pewne wskaźniki tzw. spełnienia, które niektórzy nazywają szczęściem. Ale gdybyśmy mieszkali w innym miejscu na ziemi, gdzie np. panuje stan permanentnej wojny, dyktatura, gdzie nie ma szans na swobodną działalność gospodarczą – to nigdy nie mielibyśmy szans na realizowanie swoich marzeń czy pomysłów w takim wymiarze. Często o tym myślę z pokorą, jak podróżuję do krajów, których narody nie miały tyle szczęścia co my.  Ale jeśli pytasz o „przepis na sukces”, to na pewno jednym ze składników tego przepisu będzie słuchanie siebie i swoich pasji. Myślę, że szczerość w tym co się robi i w co się wierzy, przekłada się także na pozytywny przekaz marketingowy.

 

RM: Wydawnictwo „Bezdroża” stało się częścią jednego koncernu wydawniczego. Jak wpływa to na osobistą wizję wydawnictwa, z którym było się od początku?

Wraz z rozwojem działalności firmy największe wyzwania pojawiły się w dziedzinie dystrybucji i sprzedaży książek. To zdecydowanie najtrudniejsza dziedzina działalności na rynku wydawniczym. Nasza trójka współwłaścicieli poczuła, że nadszedł czas na nowy etap dla Bezdroży i nową formułę funkcjonowania firmy, dlatego w 2007 r. rozpoczęliśmy poszukiwania strategicznego inwestora. Okazało się, że zainteresowanie kupnem Bezdroży jest bardzo duże i to w kręgach największych polskich wydawnictw. Z perspektywy czasu bardzo cieszymy się, że kupno Bezdroży przypadło właśnie Wydawnictwu Helion, które doceniło markę i zainwestowało w nią. Tą niesamowitą grupę wydawniczą z Gliwic prowadzą prawdziwi pasjonaci książki, rasowi biznesmeni, przedsiębiorcy z klasą i wizją, a w wolnych chwilach także podróżnicy, wrażliwi na otaczający świat. Dzisiaj Wydawnictwo Bezdroża jest częścią Grupy Helion S.A. Poza klasyczną serią globtroterską, tworzącą wizerunek Bezdroży i jej korzeni, wydawane są nowe serie przewodników górskich, miejskich,  rekreacyjnych a także Michelina oraz coraz więcej książek podróżniczych. Dzięki bardzo dynamicznej działalności marketingowej Heliona chcą w Bezdrożach wydawać książki znani podróżnicy i publicyści. Wydaje mi się, że nazwa wydawnictwa, mimo problemów na samym początku działalności, przyjęła się na rynku książki i wywołuje dziś pozytywne skojarzenia. Mam też poczucie, że cały czas aktualne jest dawne bezdrożowe motto: „Chcemy, by nasze książki, pisane przez pasjonatów, zarażały wędrówką w poszukiwaniu nowych, nieznanych miejsc i pomagały w odkrywaniu szlaków niewydeptanych jeszcze przez turystów. Choć prowadzimy także przez popularne miasta i kraje, staramy się podpowiadać, jak – nawet idąc promenadą w tłumie spacerowiczów – usłyszeć opowieści starych murów, samotnych drzew i zapomnianych duchów”.

 

RM: Czy możecie się podzielić najważniejszą lekcją, której się nauczyliście działając w świecie biznesu/ na rynku wydawniczym?

Na pewno wiele jest takich lekcji. Kiedy patrzę na Bezdroża, to widzę, że w przypadku małej firmy duże znaczenie ma pozyskanie dużego partnera. Oczywiście nie jest to łatwe, ale warto tutaj mieć czasem bardzo ambitne cele strategiczne. Pamiętam jak Tomek Ostrowski konsekwentnie realizował swój pomysł na partnerstwo z Michelin, firmą z tradycjami i ich zielonymi przewodnikami znanymi na całym świecie. Rozmowy toczyły się bezpośrednio z Francją. Ten pomysł na początku wydawał się zwariowany, później, kiedy umowa doszła do skutku, trzeba było zmierzyć się z wielkim przedsięwzięciem wydawniczym i jego wprowadzeniem na rynek. Z perspektywy czasu widać, że było to ważne działanie, które poszerzyło ofertę, umożliwiło dotarcie do innego segmentu niż klasyczny czytelnik przewodników Bezdroży. Także obecność serii Michelin w portfolio firmy stało się roku dodatkowym naszym atutem w oczach inwestorów.

Inną lekcją jest ta związana z pracą z ludźmi, którzy budują markę. Myślę, że od początku z firmą współpracowały osoby, które potrafiły się zaangażować w pracę, utożsamić z firmą, wnieść do niej coś swojego. Ważna jest też taka otwartość i wzajemne zaufanie. Myślę, że Bezdroża nie powstałyby bez tego zespołu, który je współtworzył i w dużej części do dzisiaj chce współtworzyć, także w nowej strukturze własnościowej firmy.

 

RM: Jak wyobrażasz sobie swoją przyszłość zawodową?

DZ: W pewnym sensie cały czas czegoś szukam, starając się pogodzić swoje zainteresowania, podróżniczy styl życia z pomysłem na pracę i zarabianie środków do codziennego życia. Ja osobiście nie mam określonej jednej wizji mojej przyszłości zawodowej, a jedynie wiem co mnie interesuje, na czym się znam i w jakiej dziedzinie chcę się rozwijać. Jednym z takim kluczowych tematów jest ekoturystyka i ekopodróżowanie. Próbuję swoją wiedzę i pasję w tym temacie wykorzystywać zawodowo w różnych dziedzinach, chciałabym napisać nową książkę, stworzyć ciekawego bloga, który zainspiruje innych, zrealizować jakiś duży ekoturystyczny i międzynarodowy projekt…  Takie noworoczne postanowienia.

 

***

Wydawnictwo Bezdroża – krakowskie wydawnictwo podróżnicze, specjalizujące się w przewodnikach turystycznych i książkach podróżniczych.

Wydawnictwo Bezdroża założyła w 1999 r. dwójka młodych globtroterów – Dominika Zaręba i Tomasz Ostrowski. W początkowych latach specjalizowało się w publikacjach o Europie Środkowo-Wschodniej i Azji. Pierwszy był przewodnik pt. „Mongolia. Nie tylko step”. W 2005 roku Bezdroża zostały partnerem wydawniczym Michelin w Polsce, a w 2008 roku częścią Grupy Wydawniczej Helion S.A. Dzisiaj Bezdroża są jednym z największych wydawnictw turystycznych w Polsce. Nakładem wydawnictwa ukazało się blisko 200 tytułów.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: